
Dziś tj.4marca wstałem bardzo wcześnie 6:00, ponieważ miałem niesprawny rower, więc po śniadaniu przystąpiłem do wymiany kasety, łańcucha i blatu z przodu.
Trochę to mi zajęło czasu a poza tym musiałem przeprowadzić regulację tylnej przerzutki. Dziś po raz pierwszy przeprowadziłem eksperyment z kasetą SRAM 5.0, ponieważ nie mogłem już jeździć, łańcuch skakał po koronkach jak oszalały, więc dokupiłem do niej dwie koronki
Shimano, które podobno miały pasować, ale tak niestety nie było. Te dwie koronki kosztowały 23zł a kaseta cała 70zł, więc opłaci się nad tym trochę popracować.
16 i 18 zębów miałem bardzo zużyte, a pozostałe w idealnym stanie, więc imadło, pilnik i do roboty….no i udało się. Wyjechałem sprawdzić i jak się okazało łańcuch już nie przeskakiwał….aha zapomniałem powiedzieć, że musiałem dokupić nowy łańcuch PC48. I tak mi to zeszło do godz. 10:15.
Wyjrzałem przez okno….jakie piękne słońce, więc czas kogoś zwerbować na jakąś przejażdżkę? Jeden, drugi telefon….nic z tego….nie ma chętnych. Dzwonie do kompresora a ten odpowiada, że dopiero, co wstał. Była, godz. 10:30, więc umawiam się z nim na 12:00
Jedziemy, ale gdzie? Może do Świbna tam o tej porze nie ma ruchu, bo prom nieczynny….jednak przeważyła Przegalina, wiem, wiem, że tam już kiedyś byliśmy, ale my nie jedziemy zwiedzać tylko po okresie zimowym pod szlifować formę.
Droga super, cicho nawet dość ciepło a na drodze prawie żadnego blacho smroda a słoneczko przypomina, że tuż, tuż zbliża się upragniona wiosna. Krajobraz typowo zimowy dość dużo śniegu a Martwa Wisła skuta lodem.
Widzieliśmy jak po niej biegały dzieci i za nimi psy. Ryzyko duże, bo nie wiadomo jak gruby jest lód.
Z Sobieszewa do Przegaliny jest tylko 9km, więc szybko tam dotarliśmy robiąc krótką przerwę na kubek gorącej herbaty z termosu.
Ja zjadłem drożdżówkę a kolega pączki a na deser mieliśmy, bo jednym bananie.
W przegalinie na 9-tym zdjęciu jest fajne ujęcie jak jakiś kierowca(z lewej strony) wysiadł z samochodu, aby porobić fotki. W pewnym momencie zauważyliśmy jak jego samochód sam odjeżdża. Udało mu sie go w końcu dogonić i uruchomić ręczny hamulec.
Ruszyliśmy w powrotną drogę, ale tym razem jechaliśmy cały czas pod wiatr, który nas trochę wymęczył. Przed wyjazdem miałem ochotę zadzwonić do Tacoo, ale nie miałem jego numeru telefonu. Jak się później okazało, że on bardzo chętnie by pojechał……ale skąd mogłem wiedzieć
Do Gdańska dojechaliśmy, na godz. 16:30 a o 17:00 byliśmy już w domu.
Był to sprawdzian kondycyjny po zimie…….wypadł dość pomyślnie:)
Po tak długim okresie wegetacji uważam, że kondycja nie budzi zachwytu, ale nie jest tragiczna.
Tekst i zdjęcia: Mieczysław Butkiewicz
zdjęcia: CANON A60
asfalt=max
dystans=100
kondycja=niska
profil=niski
trud=niski
m=Olszynka
m=Sobieszewo
m=Świbno
m=Przegalina
typ=rowerowy
