<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Gdańska  Ekipa  Rowerowa &#187; Gdynia</title>
	<atom:link href="http://rowery.gda.pl/tag/gdynia/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://rowery.gda.pl</link>
	<description>MTB</description>
	<lastBuildDate>Tue, 07 Feb 2012 18:48:20 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Szlakiem żółtym do Gdyni</title>
		<link>http://rowery.gda.pl/2009/12/14/szlakiem-zoltym-do-gdyni/</link>
		<comments>http://rowery.gda.pl/2009/12/14/szlakiem-zoltym-do-gdyni/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 14 Dec 2009 09:28:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[Gdańsk]]></category>
		<category><![CDATA[Gdynia]]></category>
		<category><![CDATA[Sopot]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://rajdyger.nazwa.pl/test/?p=3098</guid>
		<description><![CDATA[Galeria zdjęć

Żółty Szlak czyli droga przez mękę.
W piękny niedzielny poranek zjawiło się 6 rowerzystów których celem było pokonanie żółtego szlaku . Szlak ten rozpoczyna się na ulicy 3 Maja przy budynku oznaczonym nr 16 .tłocząc po parkowo leśnych alejach aby w końcu zagłębić się w Parku Krajobrazowym. Muszę zaznaczyć iż przejechaliśmy cały szlak bez jakichkolwiek [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><span style="text-decoration: underline;"><span style="color: #0000ff;"><a href="http://rajdyger.nazwa.pl/galeria/2009/szlakiem-zoltym-do-gdyni/" target="_blank"><strong>Galeria zdjęć</strong></a></span></span></p>
<p><img class="alignleft size-medium wp-image-3099" title="IMG_6760" src="http://rajdyger.nazwa.pl/test/wp-content/uploads/2009/12/IMG_6760-300x225.jpg" alt="IMG_6760" width="300" height="225" /></p>
<p style="margin-bottom: 0cm; padding-left: 60px; text-align: right;"><span style="color: #ff0000;">Żółty Szlak czyli droga przez mękę.</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;">W piękny niedzielny poranek zjawiło się 6 rowerzystów których celem było pokonanie żółtego szlaku . Szlak ten rozpoczyna się na ulicy 3 Maja przy budynku oznaczonym nr 16 .tłocząc po parkowo leśnych alejach aby w końcu zagłębić się w Parku Krajobrazowym. Muszę zaznaczyć iż przejechaliśmy cały szlak bez jakichkolwiek skrótów i w całości. Zapewne mógłby ktoś stwierdzić co to za sztuka pokonać 46km ale zapewniam to nie była przejażdżka to była walka . Wiele ostrych podjazdów i zjazdów najeżonymi śliskimi korzeniami i pierwszym śniegiem skutecznie utrudniały nam nasz przejazd. Było wiele miejsc które musieliśmy pokonać z tak zwanego buta gdyż nie dało się ich przejechać. Ponadto nieuprzątnięte drzewa i gałęzie jak i rozjeżdżone drogi powodowały że często jechaliśmy bezdrożami, po prostu jak oczy poniosły.</span><img class="alignright size-large wp-image-3128" title="IMG_6764" src="http://rajdyger.nazwa.pl/test/wp-content/uploads/2009/12/IMG_6764-400x300.jpg" alt="IMG_6764" width="400" height="300" /></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #ff00ff;"><strong>Te 46km pokonaliśmy w 5godz</strong></span> z przerwami aby wyrównać oddech . Oczywiście nie obyło się przed upadkami i innymi kontuzjami , ale w końcu dotarliśmy do Gdyni.Skąd na kołach wróciliśmy do Gdańska. Dziś gdy piszę te parę słów myślę z satysfakcją o żółtym ale wiem jedno nie prędko</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">zdecyduję się przejechać go ponownie.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><a href="http://rajdyger.nazwa.pl/galeria/2009/szlakiem-zoltym-do-gdyni/" target="_blank"><span style="color: #008000;"> </span></a></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Pozdrawiam</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #008000;"><strong>tekst: &#8220;Zibek</strong></span>&#8220;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rowery.gda.pl/2009/12/14/szlakiem-zoltym-do-gdyni/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Trojmiasto w obchodach niepodległości</title>
		<link>http://rowery.gda.pl/2009/11/18/trojmiasto-w-obchodach-niepodleglosci/</link>
		<comments>http://rowery.gda.pl/2009/11/18/trojmiasto-w-obchodach-niepodleglosci/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 18 Nov 2009 10:42:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[Gdańsk]]></category>
		<category><![CDATA[Gdynia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://rajdyger.nazwa.pl/test/?p=2309</guid>
		<description><![CDATA[Ranny poranek nie zachęcał do eskapady na rowerze. Mgła i siąpiący deszczyk nie prognozował nic dobrego na dalszą część dnia.
Zanim dojechałem do Gdańska na umówione miejsce przy Locie- uroczystości Święta Niepodległości niespodziewanie rozpocząłem we Wrzeszczu o godz. 9.40 przy pomniku Józefa Piłsudskiego i Ignacego Paderewskiego. Przyglądając się tłumowi i samym uroczystościom, o mało nie zapomniałbym [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="margin-bottom: 0cm;" align="justify">Ranny poranek nie zachęcał do eskapady na rowerze. Mgła i siąpiący deszczyk nie prognozował nic dobrego na dalszą część dnia.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;" align="justify">Zanim dojechałem do Gdańska na umówione miejsce przy Locie- uroczystości Święta Niepodległości niespodziewanie rozpocząłem we Wrzeszczu o godz. 9.40 przy pomniku Józefa Piłsudskiego i Ignacego Paderewskiego. Przyglądając się tłumowi i samym uroczystościom, o mało nie zapomniałbym o kolegach, którzy czekają w Gdańsku. Jeszcze tylko jedno spojrzenie na kawalerzystów z 18 Pułku Ułanów Pomorskich i ruszam dalej.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"><img class="alignleft size-medium wp-image-2310" title="niepodleglosc" src="http://rajdyger.nazwa.pl/test/wp-content/uploads/2009/11/niepodleglosc-300x224.jpg" alt="niepodleglosc" width="300" height="224" />Przy Locie jest tylko Zbyszek i Wiesiek, nie ma Mietka i innych………. Szkoda!!!</p>
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;">Kupiłem flagę narodową z godłem Polski i po przytwierdzeniu jej do roweru ruszyliśmy do centrum Gdańska. Tłum narastał tu z każdą chwilą. Przy pomniku Jana 3 Sobieskiego odbyły się główne demonstracje….. pokojowe.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;">Z Gdańska w dość szybkim tempie ruszyliśmy do Gdyni, aby zdążyć na czas przemarszu defilady.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;">Tu było głośno kolorowo, tłoczno i wesoło. Parada Niepodległości przemaszerowała wzdłuż ul. 10 Lutego w kierunku Skweru Kościuszki.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;">Na czele defilady, która rozpoczęła się na Placu Konstytucji znajdował się Marszałek Józef Piłsudzki w pięknym zabytkowym mercedesie. Pięknie reprezentowała się Orkiestra Marynarki Wojennej RP jak i wiele różnych kolorowych grup. Zjechaliśmy przez przystań jachtową do Gdyńskiego Bulwaru, gdzie odbywał się już kolejny raz Bieg Niepodległości. Tutaj też tłok i mnóstwo uczestników biegu jak i uczestników. Fajna imprezka.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;">Klifami od strony górnej przejechaliśmy w kierunku mola Orłowskiego i dalej do Sopotu……. Gdańsk</p>
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;">Wycieczka była udana, przejechałem ładnych kilka km. Około 65</p>
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;">Kolejne dni Niepodległości już za rok w 2010 !!!</p>
<p>dystans=50</p>
<p>kondycja=normalna</p>
<p>profil=niski</p>
<p>trud=niski</p>
<p>m=Gdańsk</p>
<p>m=Gdynia</p>
<p>obszar= TPK</p>
<p>atrakcja=morze</p>
<p>typ=rowerowy</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rowery.gda.pl/2009/11/18/trojmiasto-w-obchodach-niepodleglosci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ku czci Święta Niepodległości</title>
		<link>http://rowery.gda.pl/2008/11/11/ku-czci-swieta-niepodleglosci/</link>
		<comments>http://rowery.gda.pl/2008/11/11/ku-czci-swieta-niepodleglosci/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 11 Nov 2008 17:51:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[Gdynia]]></category>
		<category><![CDATA[relacja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://rajdyger.nazwa.pl/test/?p=1158</guid>
		<description><![CDATA[
Galeria zdjęć
Relacja z rajdu przez lasy Gdyni na Święto Niepodległości.
Jest piękny słoneczny poranek godz. 8 rano. Minęło już kilka dni jak czekam na jakąś zapowiedź rajdu lub chociaż by krótkiej wycieczki.
Ślub mojego syna już minął, nie mam kaca ale za to wielką ochotę pojeździć więc dzwonie z samego rana do Zbyszka. Szkoda, że to On [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><img class="alignleft size-medium wp-image-1159" title="niepodleglosc" src="http://rajdyger.nazwa.pl/test/wp-content/uploads/2009/08/niepodleglosc-300x120.jpg" alt="niepodleglosc" width="300" height="120" /></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://rajdyger.nazwa.pl/galeria/2008/ku-czci-swi-ta-niepodleg-osci/" target="_blank">Galeria zdjęć</a></p>
<p style="text-align: justify;">Relacja z rajdu przez lasy Gdyni na Święto Niepodległości.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;">Jest piękny słoneczny poranek godz. 8 rano. Minęło już kilka dni jak czekam na jakąś zapowiedź rajdu lub chociaż by krótkiej wycieczki.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;">Ślub mojego syna już minął, nie mam kaca ale za to wielką ochotę pojeździć więc dzwonie z samego rana do Zbyszka. Szkoda, że to On leczy rany i ratuje stosunki w domu, ale może….</p>
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;">Zaproponował by zdzwonić się z Wieśkiem bo on coś planuje wraz z Mietkiem.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;">I tak właśnie są już w Sopocie Kamiennym Potoku: Zbyszek, Mietek, Wiesiek i Darek. Szkoda że nasza piątka musiała się tu rozdzielić. Mietek i Darek pojechali ścieżką rowerową do Gdyni. No cóż choroba i słabość zmusiła ich do tak desperackiej decyzji.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;">Pozostała trójka pojechała do Gdyni ku Świętu Niepodległości…. ale przez lasy.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;">I tak ostro czerwonym do Krykulca to jest ok. 8 km mocno pod górę. Jeszcze tylko trochę potu i byliśmy na najwyższym wzniesieniu Witomina. Było ciężko… to brak treningu i wyczerpująca jazda bezdrożami do Kartuz z poprzedniego tyg. I aktualna choroba dała o sobie znać. Na tym poziomie wysoczyzny już idzie jak po płaskim wzdłuż rury ciepłowniczej aż do kładki nad Terasę Kwiatkowskiego. Czyste przejrzyste powietrze, ładna słoneczna pogoda dała nam możliwość obejrzenia dużej części portu bazy kontenerowej , jak i Zatoki Gdańskiej.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;">Teraz zjeżdżamy ostro w dół przez Leszczynki do Morskiej. Szybko przemieściliśmy się do centrum – Plac Konstytucji. Tu rozpoczynała się defilada ku czci Niepodległości Polskie, która przeszła ulicą 10-tego Lutego, Skwer Kościuszki by zakończyć się przy pomniku Marynarza Polskiego. Tu formowała się kolumna żołnierzy Józefa Piłsudzkiego</p>
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;">Gdańscy ułani na koniach</p>
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;">Piechota okresu miedzy-wojennego</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;" align="justify">Stare samochody i motocykle</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;" align="justify">Marynarka wojenna</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;" align="justify">Bractwo Kurkowe</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;" align="justify">i całe szpalery młodzieży szkolnej i instytucji poza rządowych.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;" align="justify">Było wzniośle i paradnie. Jak zwykle chwyciło mnie za serce.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;" align="justify">Jeden telefon i cała 5-tka już razem wraca do Sopotu wzdłuż Jacht Clubu promenadą (bulwarem) wzdłuż klifu ale nie granią ale po piasku i kamieniach. Po wodzie nie dało się jechać no i szkoda było napędu… Samą końcówkę klifu między Gdynią a Sopotem przejechaliśmy wąskimi krętymi ścieżkami na wysokości Kolibek. Jesteśmy w końcu w Kolibie by napoić spragnione organizmy, rumaki…</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;" align="justify">Zaraz, zaraz!! Zapomniał bym że jeszcze na klifie próbowaliśmy mojej nalewki ślubnej, chyba im smakowało bo ciekło im aż po brodach. Mówili, że dobre ale mało i trzeba by było na następny raz cały gąsiorek utoczyć. HAHAHA</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;" align="justify">W kolibie mała lektura… kolorowa, przy gorącej herbacie z cytryną. Fajne się rozmawiało ale czas goni Bikerów aby wyczyścić swoje rowery. Przejechaliśmy ok. 60 km coś mi to było za mało i tęskno mi do przeczytania więcej lektury .</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;" align="justify">Link do galerii zdjęć: http://picasaweb.google.pl/dtokmina/RajdONiepodlegO#</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;" align="justify"><strong>Druga relacja</strong></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;" align="justify">Jest ładny poranek nie ma żadnego rajdu, więc zamierzałem pojechać na uroczystości do Gdańska, ale Wiesiek pokrzyżował moje plany, bo zorganizował jakiś inny wyjazd na obchody do Gdyni.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;" align="justify">Oczywiście przystałem na jego propozycję. Było nas troje: Wiesiek, Zbyszek i ja. W Sopocie dobił do nas Darek „rowerix”, no to jest nas czworo. Nie wystawialiśmy żadnej informacji na naszej stronie, bo wyjazd ten w ogóle nie był planowany.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;" align="justify">Dojechaliśmy na umówione miejsce t.j. Sopot Kamienny Potok a tam już czekał na nas Olo i poinformował nas, że jedziemy do Gdyni przez lasy, trochę ta informacja mnie zaskoczyła i jednocześnie zmartwiła tym bardziej, że jeszcze nie mogę jeździć po górkach, wobec tego jadę sam do Gdyni i tam się spotkamy. Jednak nie byłem sam, bo do mnie dołączył Darek.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;" align="justify">Ruszyliśmy na ścieżką a oni do lasu. Była godzina 10:00, czyli mogliśmy spokojnie jechać, ponieważ defilada miała sie rozpocząć o godz 12:00</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;" align="justify">Dojechaliśmy bulwarem do Gdyni, a tu tłok jak na jarmarku dominikańskim, bowiem miał się odbyć bieg dla młodzieży. Jakoś dotarliśmy do nabrzeża jachtowego, parę fotek i tak krążyliśmy, aby przeczekać do wojskowej defilady.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;" align="justify">Zbliżało się południe a więc pora na defiladę&#8230;..rozpoczęła się. Jacyś ułani na ładnych rumakach, następnie piechota z początku 20 wieku, marynarka wojenna itd. Nie wiele z tego widziałem, bo z rowerem nie mogłem się dopchać. Jedynie Darek zostawił mi swój rower i udał się robić jakieś fotki a w dodatku mu akumulator się wyczerpał, ale dałem mu swój aparat a ja zostałem mianowany na ochroniarza rowerów:)</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;" align="justify">Gdy wrócił postanowiliśmy wracać bulwarem w kierunku klifu. Dojechaliśmy do Polanki Redłowskiej, gdzie „dopadli” nas nasi koledzy, więc wracamy klifem w pięcioosobowym składzie.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;" align="justify">Częściowo jechaliśmy a częściowo pchaliśmy nasze rumaki po plaży, zwłaszcza po kamieniach, które leżały w bardzo dużych ilościach.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;" align="justify">Uff, nareszcie Orłowo! I tu klifem gnaliśmy po kapitalnych dróżkach przykrych liśćmi.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;" align="justify">Nareszcie jakiś dłuższy postój w Kolibie na herbatce z cytryną. Darek pożegnał nas, no cóż wzywają obowiązki rodzinne.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;" align="justify">Zaparkowaliśmy w środku rowery. Któryś z naszych kolegów dojrzał mimo ciemności fajną bikerkę idącą w kierunku toalety, nagle mu się wzrok poprawił:) a gdy wyszła podeszła do mnie witając nas wszystkich, no tak, że ja ją nie zauważyłem, była to nasza koleżanka Agnieszka z Wojtkiem. Przysiedli się na krótko do nas na pogawędkę.. Wspominaliśmy stare czasy między innymi o Iwonie, która zmieniła stan panieński a o której Agnieszka nic nie wiedziała.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;" align="justify">Fajnie się rozmawiało, ale czas na powrót do domu, Olo pożegnał nas, bo mieszka w Sopocie, a my pognaliśmy do Gdańska.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;" align="justify">Olo straszył nas, że w niedzielę chce zrobić zarąbisty ciężki rajd a gdzie to na razie jego i nasza tajemnica.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;" align="justify">
<p style="margin-bottom: 0cm;" align="justify">Aha jeszcze jedno, pogoda super a przejechaliśmy ok 50km</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;" align="justify">Tekst: Mieczysław Butkiewicz „sot:</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;" align="justify">
<p style="margin-bottom: 0cm;">sfalt=niewiele<br />
kondycja=normalna</p>
<p>profil=niski</p>
<p>trud=niski<br />
m=Gdynia<br />
atrakcja=morze</p>
<p>typ=rowerowy</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rowery.gda.pl/2008/11/11/ku-czci-swieta-niepodleglosci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>MTB Gdynia Maraton</title>
		<link>http://rowery.gda.pl/2008/09/21/mtb-gdynia-maraton/</link>
		<comments>http://rowery.gda.pl/2008/09/21/mtb-gdynia-maraton/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 21 Sep 2008 13:51:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Maratony]]></category>
		<category><![CDATA[Gdynia]]></category>
		<category><![CDATA[maraton]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://rajdyger.nazwa.pl/test/?p=405</guid>
		<description><![CDATA[Zaczeło się dość niewinnie .
Na forum GERu Bono zaproponował trening przed głównym maratonem MTB Skandia który odbędzie się w Gdańsku 05.10.2008. Tym treningiem miał być MTB Gdynia .
Więc wczesnym rankiem ruszyłem do Witomina. Po rejestracji/M5/ i opłacie zgłoszeniowej ruszłem wypatrywać znajome twarze i po chwili  dojrzałem Batika co mnie niezmiernie ucieszyło. O godz.10.20 ustawiono  peleton [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><img class="alignleft size-thumbnail wp-image-407" title="mosir_logo" src="http://rajdyger.nazwa.pl/test/wp-content/uploads/2009/08/mosir_logo1-150x150.jpg" alt="mosir_logo" width="150" height="150" />Zaczeło się dość niewinnie .<br />
Na forum GERu Bono zaproponował trening przed głównym maratonem MTB Skandia który odbędzie się w Gdańsku 05.10.2008. Tym treningiem miał być MTB Gdynia .<br />
Więc wczesnym rankiem ruszyłem do Witomina. Po rejestracji/M5/ i opłacie zgłoszeniowej ruszłem wypatrywać znajome twarze i po chwili  dojrzałem Batika co mnie niezmiernie ucieszyło. O godz.10.20 ustawiono  peleton ,wybierając na czoło bikerów którzy wygrywali inne maratony a było ich ok.20-tu.<br />
Pozostali uczestnicy ustawili się zgodnie z zasadą pewnego &#8220;warszawiaka&#8221;  im bliżej startu tym lepiej.  Więc ja byłem mniej więcej w środku. Ruszliśmy,czolo peletonu wyrwało do przodu a reszta za nimi, ale tam  niespodzianka, ostre wzniesienie które ustawiło pozostałych bikerów /mnie też/.W połowie w/w wzniesienia mignął mi Batik i tyle go widziałem.<br />
Jechałem w końcówce peletonu &#8211; ale nie ostatni. Jeżeli chodzi o trasę to powiem krótko&#8221;mordercza&#8221;, wjazd i zjazd,mało  płaszczyzn na których można wypocząć. Podłoże mokre , miejscami błoto a  najgorsze gdy klei się opona do podłoża, nawet z góry nie można nabrać  prędkości.<br />
Ogónie trasa przebiegała po szlaku czerwonym, czarnym i chyba żółtym. Uważam że wyznaczona trasa była trudniejsza niż w MTB Skandia w Chodzieży  gdzie GER&#8217;owcy brali udział.<br />
Tam średnia wyszła ok 18km/h a w Gdyni ok 13km/h /podaję szacunkowo gdyż  licznik mi się popsuł/ a dodam że dałem z siebie wszystko.<br />
Na mecie spotkałem Batika który spokojnie posilał się grochówka regeneracyjną a wylądał jakby dopiero co przyjechał na maraton/ot, młodość/</div>
<div style="text-align: justify;">Reasumując  było miło i przyjemnie.</p>
<p>Pozdrowienia.</p></div>
<p style="text-align: justify;">Zbigniew Szymczycha &#8220;Zibek&#8221;</p>
<p style="margin-right: 0cm; text-align: justify;">asfalt=niewiele</p>
<p style="margin-right: 0cm; text-align: justify;">dystans=50</p>
<p style="margin-right: 0cm; text-align: justify;">kondycja=wysoka</p>
<p style="margin-right: 0cm; text-align: justify;">profil=wysoki</p>
<p style="margin-right: 0cm; text-align: justify;">trud=max</p>
<p style="margin-right: 0cm; text-align: justify;">m=Gdynia</p>
<p style="margin-right: 0cm; text-align: justify;">typ=rowerowy</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rowery.gda.pl/2008/09/21/mtb-gdynia-maraton/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bożepole &#8211; Wejherowo &#8211; Gdańsk</title>
		<link>http://rowery.gda.pl/2008/05/12/bozepole-wejherowo-gdansk/</link>
		<comments>http://rowery.gda.pl/2008/05/12/bozepole-wejherowo-gdansk/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 12 May 2008 06:04:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[Boże pole]]></category>
		<category><![CDATA[Gdynia]]></category>
		<category><![CDATA[Lębork]]></category>
		<category><![CDATA[polecane]]></category>
		<category><![CDATA[Wejherowo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://rajdyger.nazwa.pl/test/?p=2070</guid>
		<description><![CDATA[
Galeria zdjęć
Rajd z założenia miał być męczący, więc na starcie zgodnie z przewidywaniami pojawili się entuzjaści maratonów. Była Aga, Robin, Qazi, wza oraz scoot. W SKM którą mieliśmy udać się do Bożegopola Wielkiego spotkaliśmy Kasię, która miała na dzisiejszy dzień nieco inne, chociaż równie ambitne plany co my (ciekawe ile km w końcu zrobili bo [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignleft size-medium wp-image-2071" title="bozepole" src="http://rajdyger.nazwa.pl/test/wp-content/uploads/2009/08/bozepole-300x102.jpg" alt="bozepole" width="300" height="102" /></p>
<p><a href="http://rajdyger.nazwa.pl/galeria/2008/Bozepole%20Wejherowo/" target="_blank">Galeria zdjęć</a></p>
<p>Rajd z założenia miał być męczący, więc na starcie zgodnie z przewidywaniami pojawili się entuzjaści maratonów. Była Aga, Robin, Qazi, wza oraz scoot. W SKM którą mieliśmy udać się do Bożegopola Wielkiego spotkaliśmy Kasię, która miała na dzisiejszy dzień nieco inne, chociaż równie ambitne plany co my (ciekawe ile km w końcu zrobili bo wstępne założenia oscylowały wokół cyfry 2 na początku liczby&#8230;. <img src='http://rowery.gda.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  )</p>
<p align="justify">Siedzieliśmy wesoło w ostatnim przedziale SKM, nawet kanarom udzielił się nasz humor, gdyż stwierdzili że od czasu gdy przewóz rowerów jest za darmo to ludzie jeżdżą na wycieczki rowerowe pociągami. Na to Qazi wypalił, że przez to nie mają  chyba na kim zarabiać <img src='http://rowery.gda.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Było wesoło. Chwilę później zauważyliśmy na przystanku kolorowo ubranego gościa z rowerem i do naszego przedziału wszedł Mudia! Jednak on również nie chciał z nami jechać <img src='http://rowery.gda.pl/wp-includes/images/smilies/icon_sad.gif' alt=':(' class='wp-smiley' />  Stwierdził, że &#8220;na wasze ściganie to ja nie jadę i wolę robić zdjęcia&#8221;. W końcu dogadał się z Kasią i wspólnie (wraz z czekającym chyba gdzieś dalej Flashem) pojechali w stronę Stilo. Może jakaś relacja będzie? <img src='http://rowery.gda.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Wysiedliśmy w Bożympolu kierując się z miejsca na szlak. Robin oczywiście narzucił tempo, chociaż przed startem został przekupiony dwoma bananami aby tego nie robił! Oczywiście przez całą drogę żalił nam się, jaką to on ma słabą kondycję, bo 3 tygodnie nie jeździł na rowerze. Start &#8211; i Robin znika <img src='http://rowery.gda.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Publicznie wyraziłem swą niechęć do takiej postawy, bo nie dość, że facet przyjeżdża nieprzygotowany kondycyjnie na rajd, to znika na samym początku <img src='http://rowery.gda.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /><br />
Po kilku kilometrach udało nam się utrzymywać w zasięgu wzroku plecy Robina i tak też pokonaliśmy jakiś-tam dystans (kto by to liczył gdy pot zalewa oczy). Musiało upłynąć chyba około kilku kilometrów gdy rozgrzany organizm zaczął &#8220;wchodzić w tempo&#8221;,  &#8220;noga zaczęła podawać&#8221; i od tego momentu życie stało się piękniejsze. Zacząłem dostrzegać uroki szlaku, którym się poruszaliśmy. Naprawdę było na co popatrzeć! Jechaliśmy często w cieniu co przy całkowicie bezchmurnym niebie było wybawieniem. Nie jechaliśmy jednak lasem, o nie. Dookoła nas co chwilę wypełzały niesamowite widoki na bezkresne pola i soczystą zieleń. Droga była szeroka, w miarę twarda co umożliwiało utrzymywanie dobrej prędkości. Zaczęły pojawiać się podjazdy, niezbyt ostre, ale długie i treningowo-poprawne <img src='http://rowery.gda.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Po podjeździe &#8211; zjazd! Cóż to za radość pędzić &#8220;ile fabryka dała&#8221; krętymi szutrowymi drogami, pośród przytłaczającej wręcz przestrzeni pól, lasów, krzaków i wszystkiego czego człowiek po zimie jest spragniony.</p>
<p>Grupa była kondycyjnie dopasowana, miejmy nadzieję, że Robin nie męczył się zbyt bardzo będąc ciągle na przodzie. Nie robiliśmy przystanków, nie czekaliśmy na nikogo. Jesli ktoś został czy to z powodu piachu, czy robienia zdjęcia, to doganiał nas błyskawicznie. Jechało się genialnie.</p>
<p>Szlak nie jest zbyt dobrze oznakowany i to chyba jedyny jego mankament. W ogóle to nastąpiło nieporozumienie bo mieliśmy z Bożegopola jechać do Wejherowa, a dojechaliśmy aż pod Lębork <img src='http://rowery.gda.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Poruszaliśmy się cały czas szlakiem oznaczonym dla rowerzystów (a nie pieszym). Ale kto by na to zważał? Mieliśmy przed sobą cały dzień więc cieszyliśmy się każdym kilometrem.</p>
<p>Po drodze było sporo przystanków na robienie zdjęć. Zwłaszcza, że okoliczności dopisywały. Pierwsze fajne miejsce to mały wiadukt pod którym przejechaliśmy. Cyknęliśmy fotkę całej ekipy, a Qazi aby dodać chyba dramatyzmu wspiął się nawet na górę <img src='http://rowery.gda.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Jakiś czas później natrafiliśmy na solidny, duży, kamienny most. Wyrósł nam nagle z lasu&#8230; naprawdę jest nieźle zamaskowany. Pod mostem kilku wspinaczy oddawało się swojej pasji. Zobaczcie zdjęcia, zwłaszcza kobiety-pająka. Robi wrażenie! Dowiedzieliśmy się od niej, że most został wybudowany prawie 100 lat temu! Na pewno jeszcze tam wrócimy.</p>
<p>Nasz następny przystanek to Wejherowo. Okazało się, że będzie na nas czekać Świr. Nie chcieliśmy aby siedział tam sam, bo smutno mu zapewne było, więc uderzylismy szosą z Lęborka do Wejherowa. 30 km męczarni&#8230; ale właściwie nie było tak tragicznie. Zrobiliśmy tramwaj i nawet były jakieś zmiany. W pewnym momencie wyprzedził nas skuter więc prowadzący Robin krzyknął &#8220;on nas pociągnie&#8221; i nacisnął w pedały. Nie podzielałem jego entuzjazmu, reszta grupy chyba też nie, więc kontynuowaliśmy jazdę swoim tempem. Później Robin opowiadał, że jak zaczął gościa wyprzedzać to ten zapytał &#8220;ile ma jechać&#8221; &#8211; &#8220;trzymaj jakoś do 45 km/h&#8221; &#8211; usłyszał. Faaajnieeee <img src='http://rowery.gda.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Dojechaliśmy do Wejherowa gdzie nudził się Świr. Zrobiliśmy dłuższy przystanek na rynku skąd udaliśmy się według świrowego GPS&#8217;a lasami do Gdyni. Droga była mieszanką czerwonego i czarnego szlaku&#8230; dostałem nieźle w kość i przed Gdynią zaliczyłem kryzys. Na szczęście chwilowy. Na Karwinach Świr zarządził aby zaliczyć pewien podjazd (zdjęcia) co też należało uczynić. W tym miejscu pożegnaliśmy się. Świru z Agą wrócili do domu, Robin pojechał żółtym szlakiem, a Qazi, wza i ja ruszyliśmy w dół Sopockiej kierując się na deptak. Dość szybko (po płaskim) dojechaliśmy do Wrzeszcza gdzie odbiłem w stronę Słowackiego mobilizując psychikę do pokonania ostatnich 10 km pod górę. Było już po 20, słońce zachodziło&#8230; Na liczniku powinienem mieć ok. 130-140 km, ale nie wiem bo wyłączył mi się gdzieś w połowie trasy. Rajd uważam za fantastyczny! Pogoda, towarzystwo i szlak &#8211; wszystko było genialne. Koniecznie musimy tam wrócić.</p>
<p align="justify">Autor: scoot</p>
<p align="justify"><em>asfalt=niewiele</em></p>
<p align="justify"><em>dystans=100</em></p>
<p align="justify"><em>kondycja=niska</em></p>
<p align="justify"><em>profil=niski</em></p>
<p align="justify"><em>trud=niski</em></p>
<p align="justify"><em>m=Lębork</em></p>
<p align="justify"><em>m=Wejherowo</em></p>
<p align="justify"><em>m=Gdynia</em></p>
<p align="justify"><em>szlak=czerwony</em></p>
<p align="justify"><em>szlak=czarny</em></p>
<p align="justify"><em>obszar=kaszuby</em></p>
<p align="justify"><em>atrakcja=panorama</em></p>
<p align="justify"><em>typ=rowerowy</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rowery.gda.pl/2008/05/12/bozepole-wejherowo-gdansk/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Północne rubieże 2</title>
		<link>http://rowery.gda.pl/2008/05/04/polnocne-rubieze-2/</link>
		<comments>http://rowery.gda.pl/2008/05/04/polnocne-rubieze-2/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 04 May 2008 14:37:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[Darżlubie]]></category>
		<category><![CDATA[Gdynia]]></category>
		<category><![CDATA[relacja]]></category>
		<category><![CDATA[Wejherowo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://rajdyger.nazwa.pl/test/?p=1015</guid>
		<description><![CDATA[
Galeria zdjęć
Pogoda w długi weekend nie była w tym roku zbyt łaskawa. Jeśli dodamy do tego problemy innej natury, to wynikiem takiego działania jest posypanie się planów wyjazdowych. Nie ma co rozpaczać i trzeba odpalić jakiś rajd „na pych”, bo czas nieubłaganie mija. Taka oto była geneza sobotniego rajdu do Żarnowca.
Start ustalono ze stacji Gdynia [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="margin-bottom: 0cm;" align="justify"><img class="alignleft size-medium wp-image-1016" title="mudia2" src="http://rajdyger.nazwa.pl/test/wp-content/uploads/2009/08/mudia2-300x142.jpg" alt="mudia2" width="300" height="142" /></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;" align="justify"><a href="http://rajdyger.nazwa.pl/galeria/2008/po-nocne-rubie-e-2/" target="_blank">Galeria zdjęć</a></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;" align="justify">Pogoda w długi weekend nie była w tym roku zbyt łaskawa. Jeśli dodamy do tego problemy innej natury, to wynikiem takiego działania jest posypanie się planów wyjazdowych. Nie ma co rozpaczać i trzeba odpalić jakiś rajd „na pych”, bo czas nieubłaganie mija. Taka oto była geneza sobotniego rajdu do Żarnowca.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;" align="justify">Start ustalono ze stacji Gdynia Stocznia na sobotę o 9:40. Prognozy jeszcze poprzedniego dnia zapowiadały całkiem ładny dzień, więc sobotni poranek był twardym zderzeniem prognoz z rzeczywistością. Jednolicie szare niebo nie zapowiadało słońca, ale raczej opady deszczu. Jak się później okazało, nie deszcz był naszym największym wrogiem ale wiatr. Z początku wcale tego nie odczułem. Wszak moja dojazdówka na miejsce startu wiodła lasami, ale już niedługo miało się okazać, że 2 koszulki rowerowe i nieprzewiewna bluza to za mało jak na taki poranek.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;" align="justify">Wystartowaliśmy w sześć osób: Kasia, Grzesiek, Mietek, Saba z Obcym, no i skromna osoba organizatora <img title="Smile" src="http://rowery.gda.pl/mambots/editors/tinymce/jscripts/tiny_mce/plugins/emotions/images/smiley-smile.gif" border="0" alt="Smile" />. Już od początku miałem kłopoty z nawigacją. Tereny Obłuża nie są moją specjalnością, ale z pomocą Obcego dotarliśmy do Pierwoszyna, skąd droga do Pucka była mi dobrze znana. Pierwotny plan zakładał zahaczenie o Rewę, ale Obcy stwierdził, że na przewidywanej trasie „jest teraz bagno”, więc trasa uległa modyfikacjom. Nie pierwszy zresztą raz tego dnia. Jeszcze przed Kosakowem odłączył się od nas Mietek, który z powodu bóli musiał wracać do domu. Przez całą drogę do Rzucewa musieliśmy walczyć z wiatrem i przeszywającym chłodem, więc przed pałacykiem pożegnaliśmy Sabę i Obcego, którzy także postanowili odłączyć się od rajdu. Dodatkowo zaczęło trochę padać i tak oto nasza dzielna trójka, przyodziana w przeciwdeszczowe kapoty mozolnie jechała dalej. Z powodu aury postanowiliśmy pojechać do Pucka, gdzie za radą Kasi spróbowaliśmy jabłek w cieście i zastanawialiśmy się co dalej. Sam Żarnowiec został odrzucony już na starcie, bo wiatr wcale nie słabł. Postanowiliśmy dojechać do jeziora Dobrego a potem skręcić na południe do Wejherowa.  Co do pogody, to było na tyle dobrze, że przynajmniej przestało siąpić.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;" align="justify">Zgodnie ze zmienionym planem, dobrnęliśmy do Darżlubia, skąd czarnym szlakiem przecięliśmy północny kraniec puszczy Darżlubskiej i dojechaliśmy do Jeziora dobrego. Po drodze nasz humor zaczął się poprawiać. Osłonięci lasem od wiatru wolno sunęliśmy przez wspaniałe tereny, które zwiedzałem dwa tygodnie wcześniej. Pomimo braku słońca las wciąż wydawał się wspaniały, a widoki zapierały dech w piersiach. Na naszej drodze co chwila wyrastały pełne błota kałuże, więc tempo nie było imponujące. Wręcz przeciwnie, poruszaliśmy się dość wolno, bo tylko w ten sposób mogliśmy nacieszyć się wspaniałą okolicą. Po chwili takiej jazdy dotarliśmy pod diabelski kamień i tu z powodu własnej głupoty i pecha uderzyłem się kolanem w kierownicę. Po chwili ból przeszedł, więc pomyślałem, że to nic takiego, ale niestety myliłem się. Z nad jeziora Dobrego ruszyliśmy zielonym szlakiem do Wejherowa. Zmiana planu zakładała jazdę lasami, które w doskonały sposób chroniły nasz przed mocnym i zimnym wiatrem. Przez cały ten czas kolano pulsowało tępym bólem, który na podjazdach tylko się wzmagał. Próbowałem nie zamulać grupy, ale kosztowało mnie to sporo wysiłku i silnej woli, zwłaszcza na trudniejszych odcinkach, gdzie ból stawał się intensywniejszy. Z tego także powodu koncentrowałem się raczej na pedałowaniu, niż na nawigacji, co kilkakrotnie przypłaciłem zboczeniem z trasy. Szczęśliwie jednak czujna kompania zawszy sprowadzała mnie na poprawną ścieżkę. W miedzy czasie słonce na chwilę wyjrzało zza chmur co wszystkim poprawiło humor, a ja stwierdziłem, że zielony szlak jest także bardzo urokliwy. Mimo wszystko wolę jednak szlak czarny, bo jest on bardziej „pierwotny”, ale jest to raczej kwestia gustu.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;" align="justify">Po dotarciu do Wejherowa planowałem powrót SKM (mając na uwadze nieszczęsne kolano), ale za namową grupy ruszyliśmy przez Redę i Rumię go Gdyni. Dobrze jest jechać w zgranej grupie. Wszyscy trzymali równe tempo, więc asfaltowe odcinki naprawdę pokonaliśmy bardzo szybko. Tak dotarliśmy do Chyloni, gdzie pożegnałem się z grupą i zwyczajowo już pojechałem na południe do domu, gdzie dotarłem ok 20.00.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;" align="justify">Pomimo kiepskiej aury rajd mogę uznać za udany. Wszystkim dopisywał humor i nikt specjalnie nie narzekał na trudne warunki. Jak zawsze podczas rajdów spędziliśmy sporo czasu na rozmowach. Rozmawialiśmy tak jak jak zawsze o tematach około rowerowych jak „żelowe siodełka” <img title="Wink" src="http://rowery.gda.pl/mambots/editors/tinymce/jscripts/tiny_mce/plugins/emotions/images/smiley-wink.gif" border="0" alt="Wink" />, brak gustu i dobrego smaku wśród drogowców <img title="Wink" src="http://rowery.gda.pl/mambots/editors/tinymce/jscripts/tiny_mce/plugins/emotions/images/smiley-wink.gif" border="0" alt="Wink" /> i zeszło nawet na porównanie siodełek co poniektórych osób <img title="Wink" src="http://rowery.gda.pl/mambots/editors/tinymce/jscripts/tiny_mce/plugins/emotions/images/smiley-wink.gif" border="0" alt="Wink" /> . Dodatkowo nastrzelaliśmy trochę zdjęć, a co najważniejsze dobrze się bawiliśmy! Jedynie czego żałuję, to kolano, które boli mnie na tyle, że przez kilka dni o rowerze to mogę zapomnieć <img title="Frown" src="http://rowery.gda.pl/mambots/editors/tinymce/jscripts/tiny_mce/plugins/emotions/images/smiley-frown.gif" border="0" alt="Frown" /></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Dziękuję wszystkim za miło spędzony czas.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">Howgh!</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">DST: 119km</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">AVG: 17,4km/h</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">TM: 6:50h</p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">
<p style="margin-bottom: 0cm;">asfalt=niewiele</p>
<p>dystans=100</p>
<p>kondycja=normalna</p>
<p>profil=normalny</p>
<p>trud=niski</p>
<p>m=Gdynia</p>
<p>m=Darżlubie</p>
<p>m=Wejherowo</p>
<p>obszar=Kaszuby</p>
<p>atrakcja=panorama</p>
<p>typ=rowerowy</p>
<p><a name="jreactions"></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rowery.gda.pl/2008/05/04/polnocne-rubieze-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Klifami do Gdańska</title>
		<link>http://rowery.gda.pl/2007/11/12/klifami-do-gdanska/</link>
		<comments>http://rowery.gda.pl/2007/11/12/klifami-do-gdanska/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 12 Nov 2007 10:09:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[Gdynia]]></category>
		<category><![CDATA[polecane]]></category>
		<category><![CDATA[Sopot]]></category>
		<category><![CDATA[TPK]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://rajdyger.nazwa.pl/test/?p=2100</guid>
		<description><![CDATA[
Galeria zdjęć
Kiedy wyjeżdżaliśmy z domu leżał jeszcze śnieg, Scoot stwierdził ze upału nie ma ale pogoda znów dopisała. Na miejscu spotkania nie spodziewałem się tłumów, i zgodnie z moimi przypuszczeniami czekał na nas tylko Wojtek z Sopot Killersów, w sumie na klify skierowaliśmy się w 3 osobowym składzie.
Dostałem info od kilku osób ze są przeziębieni, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div><span style="font-weight: normal; font-style: normal; text-decoration: none;"><span style="font-size: 9pt; color: #000000;"><img class="alignleft size-medium wp-image-2101" title="klify-do-gdanska" src="http://rajdyger.nazwa.pl/test/wp-content/uploads/2009/08/klify-do-gdanska-300x104.jpg" alt="klify-do-gdanska" width="300" height="104" /></span></span></div>
<div><a href="http://rajdyger.nazwa.pl/galeria/2009/klify-tylko-dla-or-ow/" target="_blank">Galeria zdjęć</a></div>
<div>Kiedy wyjeżdżaliśmy z domu leżał jeszcze śnieg, Scoot stwierdził ze upału nie ma ale pogoda znów dopisała. Na miejscu spotkania nie spodziewałem się tłumów, i zgodnie z moimi przypuszczeniami czekał na nas tylko Wojtek z Sopot Killersów, w sumie na klify skierowaliśmy się w 3 osobowym składzie.</div>
<p align="justify">Dostałem info od kilku osób ze są przeziębieni, mają gorączkę, i że bardzo by chcieli nam towarzyszyć ale jak na złość choróbsko dopadło. Dziwna epidemia, prawdopodobnie miała związek z leżącym śniegiem na dworze <img src='http://rowery.gda.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Ruszyliśmy polansować się bulwarem, a z Orłowa boczną drogą pojechaliśmy do Gdynii gdzie wspięliśmy się na klif. Zjazdy sprawiły nam dużo radości, śliskie liście sprawiały że zjeżdżało się na krechę bez żadnych możliwości sterowania. Podejścia były jeszcze trudniejsze, ponieważ ślizgaliśmy się po nasiąkniętej wodą ziemi.</p>
<p align="justify">Rower drugi raz (pierwszym razem była Trans Carpatia) sprawdził się jako czekan, pomagając mi w ten sposób wdrapać się na górę. Wojtkowi udało się &#8220;zdobyć&#8221; szczyt jako pierwszemu i naśmiewał się z nas robiąc przy okazji foty telefonem, kiedy to robiliśmy krok pod górę a następnie zsuwaliśmy się 2 metry w dół. Ostatecznie po paru kolejnych podjazdo/podejsciach i zjazdach znaleźliśmy się w Sopocie. Zrobiło się już chłodniej, postanowiliśmy rozgrzać się w TPK. Skierowaliśmy się w stronę Łysej Góry, dalej single trackiem do Borodzieja i następnie na Pachołek gdzie oficjalnie zakończyła się przejażdżka. Nie opisywałem szczegółowo trasy bo  częśc z Was pewnie ją zna a Ci którzy nie znają niech żałują <img src='http://rowery.gda.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p align="justify">Scoot doszedł do wniosku że dla odmiany trzeba zorganizować  coś lajtowego bo następnym razem będziemy tylko we dwóch <img src='http://rowery.gda.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  W sumie wyszło  ok 60km w zimnem i mokrem</p>
<p align="justify">Silver</p>
<p align="justify"><em>asfalt=brak</em></p>
<p align="justify"><em>dystans=50</em></p>
<p align="justify"><em>kondycja=niska</em></p>
<p align="justify"><em>profil=niski</em></p>
<p align="justify"><em>trud=niski</em></p>
<p align="justify"><em>m=Gdynia</em></p>
<p align="justify"><em>m=Sopot</em></p>
<p align="justify"><em>t</em><span style="font-weight: normal; font-style: normal; text-decoration: none;"><span style="font-size: 9pt; color: #000000;"><em>yp=rowerowy</em><br />
</span></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rowery.gda.pl/2007/11/12/klifami-do-gdanska/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wielka ucieczka, czyli relacja uciekinierów z czerwonego szlaku</title>
		<link>http://rowery.gda.pl/2007/10/04/wielka-ucieczka-czyli-relacja-uciekinierow-z-czerwonego-szlaku/</link>
		<comments>http://rowery.gda.pl/2007/10/04/wielka-ucieczka-czyli-relacja-uciekinierow-z-czerwonego-szlaku/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 04 Oct 2007 06:56:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[Bieszkowice]]></category>
		<category><![CDATA[Gdynia]]></category>
		<category><![CDATA[relacja]]></category>
		<category><![CDATA[Wejherowo]]></category>
		<category><![CDATA[Łężyce]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://rajdyger.nazwa.pl/test/?p=926</guid>
		<description><![CDATA[Prolog &#8211; Sobota 
Galeria zdjęć


Pędziłem rozcinając wilgotne, leśne powietrze. Wystartowałem godzinę wcześniej, aby przyjrzeć się w jakim stanie jest czerwony szlak i zorientować się w zmianach jakie wprowadzono na jego trasie. Pogoda była wspaniała, a ja rozkoszowałem się szybkimi zjazdami, których na szlaku nie brakuje. Nagle świat diametralnie zmienił swoje położenie i poczułem tępy ból [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="margin-bottom: 0cm;"><strong><img class="alignleft size-medium wp-image-927" title="2007.09.30" src="http://rajdyger.nazwa.pl/test/wp-content/uploads/2009/08/2007.09.30-300x98.jpg" alt="2007.09.30" width="300" height="98" />Prolog &#8211; Sobota </strong></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><strong><a href="http://rajdyger.nazwa.pl/galeria/2007/wielka-ucieczka-czyli-relacja-uciekinierow-z-czerwonego-szlaku/" target="_blank">Galeria zdjęć</a><br />
</strong>
</p>
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;">Pędziłem rozcinając wilgotne, leśne powietrze. Wystartowałem godzinę wcześniej, aby przyjrzeć się w jakim stanie jest czerwony szlak i zorientować się w zmianach jakie wprowadzono na jego trasie. Pogoda była wspaniała, a ja rozkoszowałem się szybkimi zjazdami, których na szlaku nie brakuje. Nagle świat diametralnie zmienił swoje położenie i poczułem tępy ból w udzie.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;">Nie trudno było się zorientować, że przyczyną upadu było połączenia śliskiego korzenia i szybkiej jazdy. Gdy dodamy do tego szczyptę zbyt agresywny zjazd, to wynik był łatwy do przewidzenia. Już podnosząc rower przeczuwałem, że coś nie jest tak jak powinno. Pewności nabrałem przyglądając się nienaturalnie wygiętej tylnej przerzutce. Był to prawdziwy pech, bo następnego dnia miałem prowadzić grupę ucieczki, a teraz wszystko stanęło pod znakiem zapytania. Czyżby jakaś klątwa zawisła nad tym rajdem? Najpierw Mietek oddaje mi prowadzenie rajdu, a teraz i ja mogę być zmuszony szukać zastępstwa&#8230;</p>
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"><strong>Niedziela 8:31</strong></p>
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;">Za pięć minut powinienem być na miejscu zbiórki, ale nawet na Sopockim odcinku szlaku spora część trasy przykryta była, mocno utrudniającą jazdę, warstwą błota. Wreszcie na miejscu. Łukasz i Sławek już grzeją opony szykując się do jazdy, a Quazi raz po raz dzwoni aby dopytać się o szczegóły rajdu. Reszta „uciekinierów” najwidoczniej przestraszyła się trasy lub formy rajdu, bo o 9:03 wyruszamy w trzy osobowym składzie. Cóż, można tylko dziękować za ten niespodziewany handicap, przynajmniej grupę było łatwiej utrzymać w ryzach. Z tego wszystkiego zapomniałem patetycznej przemowy do mojej grupy mówiącej o naszym nieustraszonym duchu, o woli zwycięstwa, o naszych przeciwnikach (przecinakach) i ich generale Flash&#8217;u <img src='http://rowery.gda.pl/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':D' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"><strong>Sopot &#8211; Chwarzno </strong></p>
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;">Tempo narzuciłem słuszne, czyli na tyle szybkie aby się nie wlec, lecz jednocześnie oszczędzające nasze siły, co potem okazało się zbawienne. Błoto towarzyszyło nam od samego początku trasy, jednak prawdziwa zabawa zaczęła się za Karwinami, gdzie grzązkiej, mokrej ziemi i niezmierzonych połaci błota przybywało z każdym przejechanym kilometrem. Tempo wyraźnie spadło, a ja mogłem pocieszać się tylko tym, że grupa pościgowa będzie jechać tą samą trasą. Przez Kaczą, która jakby trochę opadła od poprzedniego dnia, przejechaliśmy bez większych problemów i sprawnie ruszyliśmy w kierunku Chwarzna. Dzięki rekonesansowi z poprzedniego dnia obyło się bez błądzenia a ja mogłem radować się sprawnością z jaką mój nowy rower pokonywał nierówności terenu.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"><strong>Nowa trasa szlaku</strong></p>
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;">Tuż za Chwarznem rozpoczyna się fragment szlaku, gdzie na mapie poziomice nierzadko na siebie zachodzę. Gdy dodamy do tego trudny teren, to powstaje obraz trzech rowerzystów, którzy walczyli o każdy przejechany metr. Tu także rozpoczyna się nowa trasa szlaku, a jej preludium pokazuje jak celna była decyzja o tej zmianie. Zamiast trudnego technicznie zjazdu z grzbietu wzniesienia otrzymujemy nie mniej karkołomny, lecz trzykrotnie dłuższy fragment trasy, który dodatkowo zapewnia wspaniałe widoki. Czysta adrenalina. Myli się jednak ten, kto myśli, że to wszystko co oferuje nowa trasa. Autorzy zmian postąpili zgodnie z hasła A. Hitchcock&#8217;a, czyli akcja ma zaczynać się wybuchem wulkanu, a potem napięcie ma nieustannie rosnąć. Po chwili spokojnej jazdy docieramy do schodów. Tak, w środku lasu zbudowano schody, a to świadczy jak strome musi być to zbocze. Wzdłuż schodów widać wyraźne ślady rowerzystów zjeżdżających po tej stromiźnie. Powiem szczerze, że ja nie miał bym na to odwagi. Kilka fotek i rowery na ramię. Wspinaczka została wynagrodzona tak wspaniałym widokiem, że pomimo ponagleń kolegów przystanąłem i znów zabrałem się za uwiecznianie krajobrazów. Sławek od dłuższego czasu rzucał kąśliwe uwagi na temat „niewykorzystywania zalet full&#8217;a” przeze mnie, co przejawiało się zachowawczą jazdą. Czekałem cierpliwie, bowiem wiedziałem, że jedno miejsce złamie jego hart ducha. O jakże byłem naiwny&#8230; Z miejsca gdzie staliśmy szlak prowadził ostro w dół, a ścieżka&#8230; cóż tej właściwie nie było. Biorąc pod uwagę stromiznę i leśne runo naszpikowane gałęźmi jako „nawierzchnię” postanowiłem że zjazd sobie podaruję, a rower będę sprowadzał. Jakże byłem zaskoczony gdy obok mnie przejechał Sławek bardzo wchodząc mi na ambicję. Rękawicę oczywiście podniosłem i wsiadłem na rower. Tej jazdy długo nie zapomnę, a adrenalina z tego epizodu jeszcze dziś krąży w moich żyłach. Zjazd był karkołomny, a pod kołami raz po raz strzelały łamane gałęzie. Kolejne fragmenty trasy także okazały się dziewicze, bowiem kilka z nich w ogóle nie miało ścieżki. Tylko znaki na drzewach wskazywały, że tamtędy chodzą także ludzie, a nie tylko leśne zwierzęta.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"><strong>Łężyce &#8211; Bieszkowice</strong></p>
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;">Za Łężycami szlak wyraźnie się ucywilizował i dość szybko dotarliśmy do Bieszkowic, gdzie po raz pierwszy od dłuższego czasu wyjechaliśmy na otwartą przestrzeń. Miło było znów poczuć ciepłe promienie słońca. Pomimo, że był to ostatni dzień lata, to pogoda była wspaniała, co od razu dodało nam sił. Dzięki temu już chwilę później zrobiliśmy krótką przerwę nad jeziorem Zawiat celem krótkiego odpoczynku i uzupełnienia węglowodanów. Dawno już minęliśmy miejsce mojej kraksy z poprzedniego dnia, co wraz z ogromną radością wynoszoną z jazdy zaowocowało zbytnią pewnością siebie. Niedługo potem przyszło mi za to zapłacić. Objeżdżając od północnego zachodu J. Bieszkowickie pojawiła się przede mną na drodze kałuża. Rzut oka wystarczył, aby zorientować się, że nie da się jej objechać. Rowery trzeba nieść&#8230; lub przejechać przez mętną wodę. Ja wybrałem tę drugą opcję. O błędności podjętej decyzji przekonałem się, gdy woda zaczęła przykrywać piasty, a buty były już dawno mokre. Co gorsza nie będąc przygotowany na przeszkody ukryte pod powierzchnią wody, rower nagle staną, a ja salwowałem się ucieczką z tonącego okrętu. Szpetnie zakląłem, ale czas naglił i należało ruszać dalej bo prawie czułem na karku oddech Flasha. Błota nie było prawie wcale, co owocowało niezłym tempem jazdy. Wtedy zadzwonił telefon. To znów był Quazi, a z rozmowy z której wynikało, ze mamy ponad 40min przewagi nad przecinakami! Ta radosna wiadomość dosłownie dodała mi skrzydeł, bo do tej pory nasze szanse na dotarcie do celu przez grupą pościgową oceniałem na jakieś 50%.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"><strong>Finish </strong></p>
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;">Jak na skrzydłach pędziliśmy szlakiem i tylko przez chwilę mieliśmy problemy przy jeziorze Wyspowo, bowiem szlak prowadził przez jakieś szuwary. Nie było szans przedostać się tą drogą więc feralny fragment objechaliśmy łukiem. Po niedługim czasie krzyknąłem z radości na całe gardło. Oto cel naszej drogi wyłonił się z pomiędzy drzew. Polana przywitała nas ciepłymi promieniami słońca. A co ważniejsze byliśmy pierwszy. Była godzina 12:58, więc trasę z Sopotu pokonaliśmy w niespełna 4 godziny.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"><strong>Powrót </strong></p>
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;">Ja wiem, że była to jazda dla przyjemności a nie wyścig, niemniej jednak rozpierała mnie duma z faktu że przecinaki nas nie dogoniły. Wygrzewając się w słońcu czekaliśmy na resztę. Ścigający dotarli w kilku grupach, bowiem część wybrała opcję szosy zamiast szlaku, a pierwsza z nich przybyła już po ok 20 min. Na główną grupę (z Flashem i Quazim) czekaliśmy 48 minut, a w między czasie opracowywaliśmy wariant powrotu do Trójmiasta. Zdecydowaliśmy się na drogę przez Kazimierz. Kilka rozmów, na gorąco, opowieści o przygodach na szlaku i drobne regulacje w rowerach zabrały nam jakiś kwadrans lub dwa, a po tym czasie nasza trójka wyruszyła w kierunku Wejherowa. Po drodze mijałem wiele osób, które musiałem ostrzegać przed szubko mknącym rowerzystą. Jako, że nie miałem dzwonka, to na całe gardło krzyczałem DZYŃ, DZYŃ! co prawie zaowocowało wypadkiem, bowiem Sławek nie mógł się przestać śmiać z mojego „dzwonka” i myślałem, że zaraz spadnie z roweru.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;">W Wejherowie zrobiliśmy postój na uzupełnienie zapasów i kilka fotek pod pomnikiem założyciela miasta. Na rynku była tak miło, że chciałem zostać tam dłużej, lecz do domu jeszcze został nam jeszcze spory kawałek trasy, więc ruszyliśmy za Łukaszem, który poprowadził nas fajną drogą aż do Estakady Kwiatkowskiego. Kilka minut później pożegnał się z nami Sławek, a ja i Łukasz odbyliśmy honorowy przejazd nadmorskim bulwarem w Gdyni. Stąd ruszyliśmy do Orłowa, gdzie każdy obrał kierunek na swój własny dom.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"><strong>Podsumowanie </strong></p>
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;">Rajd uważam za naprawdę udany. Pogoda była super, a smak zwycięstwa tylko zwiększył moją radość jaką czerpałem z jazdy. Zmiany na szlaku są naprawdę dobre i dodają mu zarówno uroku, jak i wrażeń z jazdy rowerem. Na liczniku było 113 km, co może nie jest dużym dystansem, ale wziąwszy pod uwagę teren jest to wynik przynajmniej dobry. Sama trasa była miejscami trudna i męcząca, a błoto było takie, że powiem tylko: Enduro. Duże brawa należą się mojej ekipie, bo twardo dotrzymywali tempa i nikt nie narzekał. Nierzadko forsowali się na przód, co tylko świadczy o ich nieprzebytych pokładach energii. Szkoda tylko, że niewiele było okazji do rozmów, bo trasa i forma rajdu im nie sprzyjały. Wszystkim życzę tak zgranego zespołu. Z taką grupą to można nawet na koniec świata&#8230; lub jeszcze dalej.</p>
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;"><strong>Łukasz  &#8220;Mudia&#8221; </strong></p>
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;">dystan=100</p>
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;">kondycja=normalna</p>
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;">profil=normalny</p>
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;">trud=normalny</p>
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;">m=Gdynia</p>
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;">m=Wejherowo</p>
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;">m=Sopot</p>
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;">m=Łężyce</p>
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;">m=Bieszkowice</p>
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;">szlak=czerwony</p>
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;">obszar=TPK</p>
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;">atrakcja=jezioro</p>
<p style="margin-bottom: 0cm; text-align: justify;">typ=rowerowy</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://rowery.gda.pl/2007/10/04/wielka-ucieczka-czyli-relacja-uciekinierow-z-czerwonego-szlaku/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

